Krywań, czyli Dotyk

Hej Krywaniu, Krywaniu wysoki! Płyną, lecą spod ciebie potoki! Tak się leją moje łzy, jak one, hej łzy moje, łzy niezapłacone…

Krywań, czyli Dotyk

Krywań, Krywań

W 1972 roku Skaldowie wydają płytę zatytułowaną „Krywań, Krywań”. O tytułowym utworze z tej płyty recenzent Daniel Wyszogrodzki pisał następująco: „Suita Krywaniu, Krywaniu nie tylko nie ustępuje dokonaniom „rocka symfonicznego” na świecie, ale przewyższa je oryginalnością, świeżością spojrzenia zarówno na tradycję ludową, jak klasyczną”. Sam kompozytor Andrzej Zieliński wyjaśniał: „Krywań, tajemnicze słowo to po prostu nazwa jednego ze szczytów w Tatrach Słowackich. Góra to bardzo malownicza, nic więc dziwnego, że stała się tematem jednej z najpiękniejszych góralskich pieśni ludowych, refleksyjnej ballady zatytułowanej właśnie „Krywaniu, Krywaniu”. We wkładce do albumu, przy tytule tego utworu – znajdziemy informację: „słowa ludowe”.

Hej Krywaniu, Krywaniu wysoki!

Płyną, lecą spod ciebie potoki!

Tak się leją moje łzy, jak one,

hej łzy moje, łzy niezapłacone…

 

Hej Krywaniu, Krywaniu wysoki!

Płyną, lecą nad tobą obłoki!

Tak się toczy moja myśl, jak one,

hej te myśli, te myśli stracone…

 

Hej Krywaniu, Krywaniu wysoki!

Idzie od cię szum lasów głęboki,

a mojemu idzie żal kochaniu,

hej Krywaniu, Krywaniu, Krywaniu!…

Krywaniu, Krywaniu – słowa ludowe?

Jedna z najpiękniejszych góralskich pieśni w istocie jest dziełem literackim autorstwa młodopolskiego poety. Tęsknota za dawnymi czasami heroicznej góralszczyzny, której wyrazem w wielu interpretacjach ma być Krywaniu, Krywaniu, w rzeczywistości nie jest tęsknotą górala, a kreacją poety tworzącego nową wersję podhalańskiej mitologii. Góralszczyzna, którą znamy w dużej mierze ma twarz Tetmajera i Goszczyńskiego. Ich kreacja była po prostu tak sugestywna, że świat z ich dzieł bierzemy jako prawdziwe Podhale. Podobnie architektoniczny styl zakopiański jest w rzeczywistości, jak wiadomo, kreacją Stanisława Witkiewicza, nie rzeczywistym budownictwem ludowym regionu.

Pieśnią Tetmajera – „śpiewanką” z opowiadania Jak Jasiek z Ustupu, Hanusia od Królów i Marta Uherczykówna z Liptowa śpiewali w jedno słoneczne rano ku sobie – często żegna się na pogrzebach ludzi związanych z górami.

Grana była na powtórzonym pogrzebie poety. Śpiewała ją wtedy sama Marta Uherczykówna – polska góralka z Liptowa. Piękne słowa tej pieśni doskonale pasują do pożegnania osoby, która ukochała góry.

Nie dziwi postrzeganie własnych uczuć poprzez analogię z górskimi potokami, chmurami oraz szumem tatrzańskich lasów. Nie dziwi również, że adresatem, do którego podmiot się zwraca jest Krywań, gdyż słowa te są wyrazem tęsknoty, nostalgii kogoś, dla kogo góry były istotną częścią życia. „Kochanie”, o którym mówi podmiot w trzeciej strofie, może być zarówno kochaniem innej osoby, jak i miłością do gór. Wyraża równocześnie miłość-do i tęsknotę-za człowiekiem i górami.

Jak Jasiek z Ustupu, Hanusia od Królów i Marta Uherczykówna z Liptowa śpiewali w jedno słoneczne rano ku sobie

Osadzenie wiersza w kontekście całego opowiadania ukazuje jednak, że Krywań adresatem pieśni Marty Uherczykównej stał się niejako z konieczności, a sam wiersz związany jest raczej ze sferą miłości i erotyki, nie śmierci. W tekście Tetmajera „w jedno słoneczne rano” śpiewają ku sobie trzy osoby. Hanusia od Królów pasie krowy po galicyjskiej stronie Tatr – na Hali Gąsienicowej i pieśnią umila sobie czekanie na swojego ukochanego. Brak kochanka jest tylko tymczasowy, Hanusia jest przekonana, że Jasiek jest jej wierny i na Liptów poszedł tylko „załatwić złodziejski interes”. Śpiewa ona: Darmo wy sie, dziewki, w niego wpatrzujecie, / bo on ino jedne mnie widzi na świecie!…

Jasiek przedstawiony jest jako zbójnik, lub raczej góral wyznający zbójnicki etos, łączący umiłowanie do gór oraz wolności. W rzeczywistości – skoro Marta Uherczykówna była osoba znaną Tetmajerowi, uprawnione wydaje się umiejscowienie czasu akcji na początku XX-wieku i uznanie Jaśka nie za prawdziwego zbójnika z czasów przedrozbiorowych, a wiejskiego chłopaka zafascynowanego dawnym zbójnictwem, w którego wyobraźni umiłowanie gór i wolności łączy się z używaniem życia i korzystaniem z jego rozkoszy. Śpiewa on o swoim pięknym życiu, widząc przy tym świat przez pryzmat ludowych ballad o Janosiku. Wie, że Hanusia jest mu wierna i na niego czeka. Po stronie słowackiej nie załatwiał jednak żadnego zbójnickiego interesu, lecz poszedł spotkać się z naiwną młodą dziewczyną: „Opowiadał on jej o swoim bogactwie, jako mu sie sto własnych owiec po Kościelcu pasie, strzeżonych przez psy wielkie i silne, których jest sześć. I tym bogactwem ją zalśnił i przyniewolił”.

Martę Uherczykównę widzimy w momencie, w którym w dolinie Ważeckiej pod Krywaniem zdała sobie sprawę, że Jasiek wcale jej nie kocha i wcale do niej nie wróci.

Przyjaciel Krywań

O swej tęsknocie opowiada Krywaniowi, gdyż jest w dolinie sama. Krywań zamyka horyzont doliny Ważeckiej i z jej głębi widać praktycznie tylko jego masyw. Góra, która posiada imię jest w pewnym stopniu uczłowieczona i może stać się partnerem do rozmowy. W pustej Dolinie Ważeckiej Krywań jest jedyną bliską osobą, której Marta może opowiedzieć o swoim uczuciu.

Jej tęsknota nie jest tęsknotą za dawnymi czasami, gdyż przez wcielenie dawnych czasów – samozwańczego zbójnika, żywcem wyjętego z obrazków na szkle z końca XVIII wieku, została wykorzystana. Jest to tęsknota za utraconą niewinnością. Adresat jej pieśni – Krywań jest przeciwieństwem niestałego Jaśka. Jest zawsze taki sam, nikogo nie udaje, a zwrócić się do niego można zawsze. Obiektem miłości dalej jest jednak Jasiek z Ustupu, gdyż to właśnie jego niestałość, nieprawdziwość i jawna autokreacja pociągają zmysłowo młodą Martę. Serce przecież nie kieruje się zasadami logiki, a już na pewno nie u ludzi młodych.

Krywań jest jej przyjacielem, lub może raczej – bratem. Osobą bliską i znaną od dzieciństwa, zbyt dotykalną, by łączyć się ze zmysłowością. To właśnie, na nieszczęście dziewczyny, nieprawdziwy i nieobecny Jasiek, lub raczej ślad po nim, wywołuje pragnienie dotyku.

Mimo że pieśń ta ma w swoim pierwotnym miejscu, opowiadaniu Tetmajera,  wyraźny podtekst erotyczny, nawet z jego świadomością nie wydaje się niestosowna na pogrzebach. Krywań do którego się zwracamy jest bliską osobą, która może nas pocieszyć po stracie kogoś jeszcze bliższego i przypomnieć o nim. Wpisany jest w niego ślad po tym, który odszedł, dzięki czemu patrząc na znajomą górę mamy poczucie obcowania z bliską osobą. Dzięki Krywaniowi z pieśni próba dotyku nie kończy się dotknięciem pustki.

Hubert Jarzębowski

Zobacz też:

Krywań, czyli straszna zemsta

Posted in Teksty.